czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział IX ~*~Alexis~*~

Rozdział
IX
~*~Alexis~*~
O co chodziło Rachel ? Poprawka, o co chodziło wyroczni ? Takie myśli zajmowały mój umysł tylko przez moment, po chwili dotarło do mnie, że to mówi Duch Delf, a nie Rachel.
-Wyrocznio, powiedz mi czemu te dzieci nie powinny istnieć ?
Wokół stóp dziewczyny zaczęła zbierać się gęsta, zielona mgła, formując się w kształt węży. Otworzyła usta i wypłynęły z nich słowa, wypowiedziane starym, pełnym mądrości głosem, zwielokrotniony, jakby trzy Rachel mówiły na raz.

 Córka sprawiedliwości,
syn Nocą wychowany.
Los czeka od starożytności.
Ona grecka, on egipcjany.
Połączyć się muszą,
inaczej świat zginie.
Z rąk dziecięcia śmierci,
upadną lub powstaną bogowie i boginie

Wpatrywałam się w nią szeroko otwartymi oczami. Stała naprzeciw mnie, teraz już zupełnie normalna.
-O nie - zobaczyła mój wyraz twarzy - Co znowu nawygadywałam? - spytała żałosnym głosem
-Pomijając przepowiednię, dotyczącą mojego syna, to nic takiego. - odpowiedziałam smutno i opadłam na kanapę.
-Ja-jak to ? Przecież nie zadałaś pytania, nie czułam się tak jak przy innych przepowiedniach.
-Wyrocznia przemówiła ! - usłyszałyśmy nowy głos - Jak wspaniale móc usłyszeć kolejną Wielką Przepowiednię ! - u wejścia do jaskini stał młody facet z blond włosami i perfekcyjnie dobranymi okularami przeciwsłonecznymi.
-Apollinie, czego chcesz ? - spytałam niechętnie.
-To tak wita się rodzinę ? - oburzył się
-Przyszedłeś żeby uczyć mnie manier czy żeby coś ogłosić albo pomóc ? - warknęłam
-Nie wściekaj się tak. Nasza przyjaciółka wypowiedziała przepowiednię, która jak słusznie zauważyłaś, mówi o Twoim synu.
-I którą sam zesłałeś. - dokończyłam spuszczając głowę.
-Pudło - oznajmił radośnie
-Słucham ? - spojrzeliśmy na nią - No, jeśli nie ty, to kto ? Przecież Duch Delf wypowiada tylko Twoje przepowiednie. 
-Świetna przepowiednia i w ogóle, ale niestety to nie moje dzieło. A szkoda. - zakończył dramatycznie
-Skoro nie ty, to kto inny majstrował przy przepowiedniach ?
-A czy to ważne ? Grunt, że macie nową przepowiednię do spełnienia. - uśmiechnął się
-Nie no, ja się poddaję. Weźcie go stąd. 
-No, a teraz panienki, chodźcie na kolację. Trzeba ogłosić dobrą nowinę.
Wyszłyśmy z jaskini kierując się w stronę pawilonu jadalnego, prowadzone pod ramiona przez irytująco optymistycznego boga. Z ociąganiem weszłam po stopniach, do Jadalni. Wzrok wszystkich zwrócił się na nas, wyrwałam się przyrodniemu bratu i stanęłam obrażona obok.
-Wyrocznia przemówiła ! - zawołał dumnym głosem; wszyscy spojrzeli na Rachel - Wypowiedziała kolejną Wielką Przepowiednię, a tym razem możemy z pewnością stwierdzić, kto jest jednym z dwójki herosów, dla których wypełnienie przepowiedni, będzie losem. Aidanie, synu Alexis, podejdź do nas. - chłopiec wstał od stołu, przy którym siedział wraz z Nikiem, Hazel i Natalie. Podszedł do boga wyroczni pewnym krokiem
-Bądź pozdrowiony Apollinie, władco słońca, głosie wyroczni, opiekunie muzyki i poezji. - pozdrowił go 
-Witaj półbogu, dziecię śmierci, herosie przepowiedni. Wyrocznia Delficka wybrała dla Ciebie misję, która ma wynieść Cię z cienia Twego ojca. Czy przyjmujesz ten los ?
Aidan spojrzał na mnie pytająco, skinęłam głową i powiedziałam bezgłośnie: 'To twój los i Twój wybór' 
-Przyjmuję ten los. - odpowiedział - Wypełnię przepowiednię i wyjdę z cienia ojca. - powiedział dumnie. Usłyszeliśmy niemrawe oklaski, które stawały się coraz głośniejsze, aby przerodzić się w głośny aplauz. Bóg słońca uniósł ręce w uciszającym geście, powoli zapadła względna cisza.
-Pozostaje kwestia drugiego herosa, który według przepowiedni ma być córką sprawiedliwości. Ktoś chętny ? - spytał pogodnym głosem. Część osób spojrzała na Annabeth i żeńską część domku Ateny, ale większość i tak patrzyła na mnie.
-A więc, tę sprawę zostawiam wam do rozwiązania, wracajcie do kolacji - uśmiechnął się promiennie i wszyscy odwrócili wzrok, kiedy przybrał prawdziwą, boską formę. Kiedy zniknął w jaskrawym świetle, uklęknęłam przed Aidanem.
-Jak mogłeś się na to zgodzić ?
-Mamo, nie martw się, nic mi nie będzie. Tata nie pozwoli, żeby coś mi się stało. - uśmiechnął się, a ja wiedziałam, że ma rację. Też się uśmiechnęłam.
-No dobrze. - przytuliłam go - Wracaj do stołu.
Odszedł, a ja powlokłam się do stołu, przy którym siedział Jason.
-Hej, mała - przywitał się
-Cześć Błyskawico.
-Martwisz się co ?
-Nie, no bardzo się cieszę. - odpowiedziałam sarkastycznie - Jasne, że się martwię.
-Może nie będzie tak źle.
-Wiesz co, jesteś idealnym przykładem, na potwierdzenie tezy, że blondynki są głupie. - roześmialiśmy się oboje - A co z Piper ? Jak się wam układa ? - spojrzałam na stolik Afrodyty, gdzie Pipes siedziała wraz z resztą swojego rodzeństwa, pomachała nam, a ja jej odmachałam.
-Jest, hmm, dobrze. Rzadko ze sobą rozmawiamy, ale jest dobrze.
-Miałeś jakieś wiadomości od Thalii ? - spytałam, nasza siostra, poruczniczka Łowczyń Artemidy, ostatnio rzadko się odzywała.
-Jakiś tydzień temu, była z Łowczyniami w Maine, a później ruszyły na południe i już się nie odzywała.
Kolację skończyliśmy w milczeniu. Kiedy reszta obozowiczów skończyła swoje kolacje, od głównego stołu wstał Chejron i odchrząknął, wszyscy spojrzeli w tamtą stronę.
-Herosi, Wyrocznia przepowiedziała kolejną misję, od której może zależeć los świata. Czy możemy usłyszeć tę przepowiednię ? - zrozumiałam, że chce żebym powtórzyła te słowa, które wypowiedziała Rachel. Wstałam od stolika i stanęłam na środku.
' Córka sprawiedliwości, syn Nocą wychowany. Los czeka od starożytności.Ona grecka, on egipcjany. Połączyć się muszą,inaczej świat zginie. Z rąk dziecięcia śmierci,upadną lub powstaną bogowie i boginie.' Taki jest tekst przepowiedni.
-Dziękuję Ci. - usiadłam na powrót do stolika - Herosi, na dzień dzisiejszy, nie możemy z pewnością stwierdzić, kto jest 'córką sprawiedliwości'. Więc proszę, abyście, teraz udali się na ognisko bądź do łóżek. Dobranoc, półbogowie. - tymi słowami zakończył kolację.
Poszliśmy do amfiteatru, w którym odbywało się ognisko i wspólne śpiewy, prowadzone przez domek Apollina. Ogień płonął tym razem wysoko i jasno, odzwierciedlając uczucia 
obozowiczów, ale nie moje. Byłam pełna wątpliwości co do tej misji, do przepowiedni i do wszystkiego co się dzisiaj wydarzyło. Ale to oczywiście, nie mógł być koniec boskich niespodzianek.
Usiadłam na ławce koło mojego chłopaka, który bez zbędnych pytań po prostu mnie przytulił. Siedzieliśmy tak razem, śpiewając głupie obozowe piosenki, co pozwalało chociaż na chwilę zapomnieć, że znowu mamy ratować świat. I właśnie wtedy to się zdarzyło.Nad małą, blond dziewczynką, którą dziś przywieźliśmy do Obozu, zapłonął znak. Została uznana. Ale jej znak, nie jaśniał, jak powinien zielonym światłem. Świecił błękitem, przedstawiając wagę i miecz, a na oczach dziewczynki pojawiła się lniana opaska. Już chyba wiemy, kto jest 'córką sprawiedliwości'.
~~~~~~~~~~
 Siostrzyczko, dzięki za pomoc z przepowiednią. Wiesz, że Cię uwielbiam <3

1 komentarz:

  1. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    rozdział był cudowny.
    Nie wiem co napisac w tym komentarzu. Cudo. To chyba najlepsze określenie :D
    Ściskam ciocię
    Dżerr

    OdpowiedzUsuń